SVNLudzie mają wiele powodów, dla których nie używają systemów kontroli wersji. Najpopularniejsze z nich to chyba 'bo pracuję sam' i 'nie potrzeba mi tego' -- nie mam zamiaru tłumaczyć dlaczego te osoby są w błędzie ;) Ja osobiście miałem trochę inny powód -- nie chciało mi się z tym bawić.
Jestem jedną z tych osób, które nie do końca ufają serwisom zapewniającym hosting repozytoriów svn, ponieważ nie są one w żaden sposób szyfrowane. Dlatego jedynym rozwiązaniem, które mnie satysfakcjonuje, jest trzymanie repozytorium na prywatnym komputerze.
Dlaczego nie chciało mi się tym bawić? Kiedyś miałem u siebie zainstalowanego SVNa i pamiętam, że było sporo zabawy, żeby to zainstalować, zakładać i zarządzać repozytoriami. Jakiś czas temu zainstalowałem VisualSVN Server. Kilka kliknięć i po wszystkim -- SVN działa i jest gotowy do użytku.
Oczywiście to rozwiązanie nie jest wolne od wad. Po pierwsze w przypadku większej ilości użytkowników mój komputer musi być włączony cały czas, żeby repozytorium było dostępne. Drugi problem to bezpieczeństwo danych -- jeśli coś złego stanie się z moim dyskiem to i tak stracę wszelkie dane. Pierwszy problem można rozwiązać jakimś starszym/słabym, dedykowanym do tego zadania komputerem, a drugi regularnymi backupami repozytorium -- sam planuję robić to mniej więcej raz na tydzień (w przypadku dedykowanego komputera można zrobić RAID 1).
Dodaj komentarz